Archive for May, 2005

Polowałem na Pumę, ustrzeliłem Reeboka

Tuesday, May 31st, 2005

Po dzisiejszym wypadzie na kontrolę do kliniki okulistycznej zahaczyłem o pobliski sklep za butkami w celu nabycia jakichś chodaków. Pierwotnie miały to być “pumki” jednak zdecydowałem się na Reeboka. Na celowniku mam jeszcze fajne “najeczki”, ale poczekam na przelewy, to później pomyślę i ewentualnie jako minister finansów swojego domu przydzielę odpowiednią pulę na zakup w/w.

RV Speed XT

Ptaki? Tak, ale za dnia

Tuesday, May 31st, 2005

Nie lubię, gdy o 3 po północy ptaki zaczynają ćwierkać. Powinny jeszcze sobie pochrapać przynajmniej tak do 5/6:00

Tygrys? Lew? Puma!

Monday, May 30th, 2005

Prawda, że niezłe reklamy?
PUMA

PUMA
Szkoda, że fejki.

Efekt żaby

Monday, May 30th, 2005

Pewnego dnia, pewna pani żaba, pewnemu panu chciała zaszkodzić tworząc toplistę najgorszych stron umieszczając tam moją, praktycznie nie działającą obecnie, stronę. Na jej nieszczęście efekt powstał zupełnie odwrotny. Wzrost kilku odwiedzin dziennie, za co jej bardzo dziękuję.

Moją domeną jest brak domeny

Sunday, May 29th, 2005

Wybrałem ok 20 nazw, które przychodziły mi do głowy, a po sprawdzeniu domen okazało się, że są wolne. Tak więc mam w tej chwili dylemat na nazwę domeny do nowego serwisu, ale sądzę, że niebawem przestanę się z tym problemem borykać. Jeśli już o domenach mowa, to wystawiłem próbnie na sprzedaż SEN.PL. Jakby ktoś był zainteresowany, to śmiało.

Ul. Obi Wana

Saturday, May 28th, 2005

W Grabowcu. Jako możemy dowiedzieć się z Gazety, nazwę zaproponował radny-fanatyk sagi SW. Bez obrazy dla fanów. Tak jak mogłem obejrzeć jeden odcinek z cyklu, tak każdy następny wydaje mi się niczym innym jak trybikiem maszynki do robienia pieniędzy. Lucasowi gratuluję produktu – nie tandetnych filmików.

Latawce, dmuchawce, wiatr

Thursday, May 26th, 2005

Czas wejść w posiadanie przyzwoitego urządzenia wytwarzającego podmuchy chłodnego powietrza.

Uwielbiam krytykę

Thursday, May 26th, 2005

Szczerzę przyznaję, że uwielbiam krytykę wobec tego, co robię. Krytykę rzetelną, obiektywną, wstrząsającą i idącą w pięty. Daje mi to ostrego kopa do dalszego działania. Ważne jest, by krytykiem był autorytet.

Wpłatomaty

Thursday, May 26th, 2005

A jednak mój bank posiada coś, co daje mi pewien komfort. Wpłatomaty, bo o nich mowa, są na tyle użyteczne, że umożliwiają wpłatę środków pieniężnych na konto bez żadnych prowizji, a co najlepsze, kasa na koncie jest już w niespełna 60 minut po dokonaniu wpłaty. Miło.

Brawo Dudek!

Thursday, May 26th, 2005

Szczerze mu życzyłem zdobycia pucharu Champions League. W rzutach karnych zaprezentował nie tylko swój kunszt, ale również i niesamowity taniec, którego do tej pory, nie zaobserwowałem u żadnego z golkeeperów. Let’s “Dudek-dance”.

Śmieszna kawa

Monday, May 23rd, 2005

Nescafe drwi sobie z ludzi serwując nieświeżą reklamę chyba już trzeci sezon z rzędu reklamując 3w1. Z kolei Jacobs z reklamy na reklamę jest coraz to bardziej śmieszny. Nie wiem, może badania wykazały, że trzeba być śmiesznym i w wesołkach szukać targetu. Moi drodzy, kto macha kończynami górnymi, by przemieszczać w wybranym kierunku “chmurkę z zapachem”?

Jak tak śledzę reklamy serwowane polskim odbiorcom, to dochodzę do wniosku, że chyba jednak traktują nas jak idiotów. Na domiar tego złego RyanAir, który do niedawna twierdził, że w Polsce nic prócz stoczni w Gdańsku nie ma do zobaczenia, teraz nagle zmienił zdanie niuchając spore pieniądze do wzięcia z tanich linii lotniczych. Polacy powinni zbojkotować wieśniaka. Niech się pokory uczy. Jednak to jest tylko moje pobożne życzenie.

Niech gra muzyka …

Thursday, May 19th, 2005

… byle nie polska. Żart, ponieważ polską muzykę da się słuchać, nie każdą, nie wszystkich, ale mam swoje ulubione zespoły-zespoliki, wykonawców i wykonawczynie. Jednak przed chwilą zakończony półfinał Eurowizji poraz kolejny dowiódł, że polscy artyści, którzy zaliczali przez minione laty nieudane starty, tym razem nie stanowili odstępstwa od reguły i również wypadli blado.

W ogóle dziwi mnie sam fakt uczestniczenia w konkursie, w którym laureat tuż po zwycięstwie ginie w eterze i słuch o nim pozostaje tylko w materiałach archiwalnych. Dziwi mnie również to, że Eurowizja chyba nie jest już tym, czym była w czasach wszechogólnie panującego komunizmu i dziwnego ustroju w krajach m.in. Europy Wschodniej, a mimo to nadal cała ta szopka trwa m.in. dzięki temu, że nasz kraj ma poczucie obowiązku uczestniczenia w tym.

Tak więc polscy wykonawcy, albo są za słabi na tak mierny quiz, albo za dobrzy. Chociaż jak tak patrzę na i słyszę Iwana z Delfinem, to przypominają mi się momenty, gdy to Polsat katował nas wszystkich Dizzko Relaxem w porze śniadania każdej niedzieli.

W głośnikach: Söhne Mannheims – Und Wenn Ein Lied