Fragment z Środa w Lidze Mistrzów: Dudka być albo nie być:
Wymieniam narodowości, ponieważ tylko cztery kluby Premier League nie trzymają między słupkami obcokrajowców, a reprezentacja Anglii cierpi na chroniczny brak solidnego golkipera. O Kirklandzie powoli się zapomina, bo rywal Dudka to pechowiec tak nękany kontuzjami, że nawet wiążąc sznurówki, musi uważać, by nie nadwerężyć nadgarstka.
Już od niepamiętnych czasów podoba mi się styl w jakim pisze dla Wyborczej Rafał Stec. Rzetelnie. Dosadnie. Bez kompromisów pomiędzy asekuracyjnością, a odwagą.
Przy okazji tematu piłki nożnej, wczoraj kolega z pracy namówił mnie na grę po sieci w PES4. Noo, frajda jak za młodzieńczych lat. Stan rywalizacji 3x wygrałem przeciwko jednej porażce. Jednak na starość nie jest źle tak ze mną ;) Szkoda, że tylko przed komputerkiem. Niestety lekarz mi zabronił uprawiać czynnie sport, a w dalszym ciągu (od roku) nie znalazłem żadnego zajęcia, które sprawiałoby, że czułbym w zdrowym ciele zdrowego ducha.
No nie przesadzajmy;) Są pewne “dziedziny” sportu z których nie zrezygnowałś..:P
W moim wykonaniu to ta dziedzina raczej z pływaniem synchronicznym się kojarzyć może. :P
Nie narzekaj na brak ruchu bo “pływanie synchroniczne” to bardzo ważna dziedzina w życiu każdego człowieka:D
To fakt, wymagana jest precyzja, gracja, delikatność, zwinne ruchy. Nie to co w biegu przez płotki tudzież sprincie na 100m.
Duży nacisk stawia się też na umiejętność pracy w zespole:P