Trudno nie zgodzić się ze stwierdzeniem Mirosława Drzewieckiego, że Polska jest w dalszym ciągu dzikim krajem, a on jest tego dowodem. Wszak to on właśnie do spółki z kilkoma kumplami wykorzystywał swoje stanowisko do uprawiania prywaty. Dopóty w Polsce będzie jak w dziczy, dopóki będzie przyzwolenie na takie działania. Ze zdziwieniem przyglądam się zachowaniom tych, którzy zostali przyłapani na gorącym uczynku. Przypomina mi się pewne, kultowe już, stwierdzenie “złapali cię za rękę, powiedz, że to nie twoja ręka”. Nie wnikam na ile w tym wszystkim było politycznej rozgrywki (wykluczyć jej z pewnością nie można), a ile szczerego działania ku dobru i chwale ojczyzny. Czasem jednak dobrze, że istnieje coś takiego jak opozycja, gdyż za jej sprawą bardzo łatwo zapomnieć czasy, w których samemu było się ponad prawem. Na szczęście do czasu.
Niezbyt odkrywcze, a jednak o tej mądrości zapomniał niedawno japoński gigant samochodowy. Pójście w ilość przy bankructwach konkurencji było ruchem nieprzemyślanym, żeby nie powiedzieć … głupim. O tym, że idą w ilość, a nie jakość można również powiedzieć o polskich politykach. Zarówno tych, którzy są u władzy, jak i tych z opozycji. Wystarczy zarzucić temat, a określona grupa znanych nam twarzy mnoży swoje wypowiedzi przed kamerami. A skoro już przy politykach jesteśmy, to nawiązując do tematu wpisu, zasadę jakości kosztem ilości warto byłoby też wprowadzić względem ilości parlamentarzystów. Czyż 200 osób nie byłoby lepszą reprezentacją niż zgromadzenie 460 osób, z którego to zaledwie 20 czynnie lansuje się w telewizorni? Co robi reszta? Patrząc na puste ławy sejmowe w czasie obrad ostatnią rzeczą, która przychodzi mi na myśl to praca na rzecz Rzeczpospolitej Polskiej. Zostawiając nudny temat świata polityki, przeczytałem dziś na jednym z blogów takie oto dwa zdania:
“Social media nie są dla każdego, nie każdy tam musi być. Przecież to nie żaden wstyd.”
Powyższa mądrość dotycząca social media jest uniwersalna. To prawda. Nie trzeba pojawiać się, czy też figurować w pewnych miejscach, spisach, rejestrach, by nie narazić się na spadek popularności. Natomiast należy uważać, by nie przesadzić w drugą stronę. I dlatego jeśli widzę kogoś, kto występuje w praktycznie wszystkich popularnych serwisach społecznościowych, skupiając się przy tym na ilości, to mam wrażenie, że tak naprawdę to ten ktoś nie istnieje. Na cóż te setki followersów? Na co tysiące “fanów” skoro jedyną rzeczą, którą może zaoferować to rozesłanie zaproszeń czy też spamu w postaci sugestii, by zostać fanem bloga/strony/serwisu, którego prowadzi.
Autorowi cytatu, którym posłużyłem się w tekście radziłbym wziąć pędzel, farbę i namalować to sobie na ścianie.
Materiał wideo “Zrobieni w Index”, który dziś został wyemitowany w “Prosto z Polski” na kanale TVN24 zawiera mój komentarz do sprawy dotyczącej publikacji wpisów o Interactive Index Polska na tym blogu (1), (2), (3). Materiał również do obejrzenia na stronie w portalu tvn24.pl.
Była akcja, jest reakcja. Najprawdopodobniej już w poniedziałek 22 lutego o godz. 17:10 w magazynie “Prosto z Polski” na kanale TVN24 będzie materiał o Interactive Index Polska sp. z o.o.. Celowo napisałem najprawdopodobniej, gdyż z tego co udało mi się dowiedzieć komisje śledcze robią demolkę w rozkładzie jazdy TVN24. Do zobaczenia!
Słuchajcie, jest praca! Zaprzyjaźniona firma poszukuje do pracy na stałe lub zlecenia następujących osób:
- flashdeveloper – osoba, dla której przeniesienie projektu do działającej strony flash to pikuś
- webdeveloper – (xhtml, css) generalnie projektów cięcie gięcie
- graphic designer – z naciskiem na web
- spec od pozycjonowania stron – czy muszę coś dodawać?
Jeśli znalazłeś coś dla siebie i jesteś zainteresowany/a szczegółami, daj cynk na rafi@plenet.pl. W treści mejla napisz kilka słów o sobie, dołącz portfolio lub podaj link do swoich realizacji. Jeśli chcesz podeślij CV.
Marek Badura dał cynk w komentarzu do poprzedniej notki, że jest już nowy spot promujący ramówkę TVN – Wiosna 2010. Zatrważająco słaba egzekucja spotu doskonale idzie w parze ze słabą ofertą programową stacji. Od siebie dorzucę jeszcze billboardy promujące wiosnę w TVN.
Niestety wygląda na to, że najprawdopodobniej w celu zminimalizowania kosztów, przygotowanie materiałów promocyjnych zlecono wewnętrznej komórce odpowiadającej za prace graficzne. Kreacja przygotowana została wspólnie przez dział autopromocji TVN i agencję Tuba. Przypomina mi to stary, raczkujący TVN. Słabo? Mało powiedziane.
Wracając do ramówki wygląda na to, że przed nami wszystko po staremu: Szymon, Kuba, Majka, YCD, TzG – blee. Wiosną 2010 r. w TVN prócz dwóch nowych seriali nie ma co liczyć na świeżość. Wbrew temu co zapowiadał pan Miszczak (ramówka na wypasie) nie spodziewajcie się oferty programowej z wyższej półki. Pewnym jest fakt, że TVN będzie serwować programy, których forma już dawno się przejadła. Dla przypomnienia zapowiedź wiosennej ramówki z zeszłego roku.
Oprawa graficzna stacji TVN Warszawa została nagrodzona w konkursie Red Dot Design Awards. Identyfikacja TVN Warszawa wygrała w kategorii “Kino i Telewizja” w dziale Communication Design. Autorem identyfikacji warszawskiej TVN jest niemieckie studio Velvet Media. Wcześniej niemieckie studio zaprojektowało od nowa identyfikację dla TVN7 oraz odświeżyło “dżingle” dla TVN.
Jeszcze przed kilkoma dniami cieszyłem się z faktu, że konsumuję obiad w restauracji i bez żadnych przeszkód mogłem delektować się jedzeniem. Smak był taki, jaki powinien być, nie okraszony dodatkowo dymem z papierosów. W dniu dzisiejszym nadzieja na to, że w każdej restauracji będę mógł spożywać posiłek bez towarzystwa tych, którzy do obiadu muszą zapalić ćmika, została brutalnie rozwiana. Oto posłowie głosami PO, SLD i części PiS będą forsować poniższe:
Platforma w zgłoszonej w ubiegłym tygodniu poprawce proponuje, aby w lokalach gastronomicznych i rozrywkowych mogły nadal powstawać palarnie (w tych mniejszych, poniżej 100 metrów kw. to sam właściciel będzie decydował, czy ma być to lokal dla palących czy niepalących).
Czyli będzie po staremu. Dotychczasowe podziału lokalu na strefę dla palących i niepalących moim zdaniem nic nie dawało. W większości przypadków siedząc w sekcji dla niepalących smród papierosów dolatywał do mojego stolika. Nie pozostaje mi nic innego jak podsumować to znaną już sentencją “Palcie i zdychajcie”.
Z żalem informuję, że tegoroczny poziom najdroższych reklam na świecie (ze względu na koszt emisji) był tak bardzo niski, że żadna z reklam nie przeszła przez moje sito. Zatrważająca ilość reklam emitowanych w przerwach transmisji finału Super Bowl amerykańskiej NFL była jakby z ostatniej dekady poprzedniego wieku. Nasycenie kolorów, fabuła wszystko takie jakieś żenujące. No i ta poprawność polityczna dająca się zauważyć w wielu spotach. Niemniej jednak znalazła się osoba i wybrała pewną, skromną ilość reklam, które uważała za interesujące. A może najlepsze z najgorszych? Gdybyście jednak koniecznie chcieli obejrzeć którąś z tych kiepskich reklamówek odsyłam do blogu Eireny. Ja w każdym bądź razie odsyłam do mojej zeszłorocznej faworyty – reklamy Doritos.
Łapię się za głowę czytając wpis na blogu Igora Janke modrego “Megaprzekręt”. Z wpisu wynika, że Polska dysponuje nie, jak ogólnie wiadomo, złożami gazu wystarczającymi na 10 lat, a takimi, które mogą zapewnić bezpieczeństwo gazowe w kraju na ok. 150 lat! Co zrobił nasz kraj? Oddał złoża za 1% ich wartości. Komu? Amerykanom.
Wystarczy zapoznać się z danymi, którymi chwali się na swojej stronie firma FX Energy, by dowiedzieć ile FX Energy szacuje wydobyć w Polsce. Cudownie żyć w kraju, w którym potrafimy oddać wszystko za bezcen. Nie Niemiec, którym straszono od lat, ani nie Rusek. Tylko wujek z Ameryki tym razem zrobi nas w konia.
Sytuację z polskim gazem można porównać do sadu pełnego owoców na drzewach. Z racji na brak drabiny zamiast ją kupić wynajmujemy firmę, która pozrywa owoce z naszych drzew w naszym sadzie i sprzeda je nam. Made in Poland, rwa mać.
Minęło blisko pięć lat odkąd napisałem, że jestem za karą śmierci. Pomimo upływu czasu moje zdanie nie uległo zmianie, a po ostatnim wydarzeniu na warszawskiej Woli nawet zyskało na przekonaniu, że to słuszne i jedyne rozwiązanie dla zbrodni dokonanych przez … śmieci. Do głowy nie przychodzi żadne inne określenie jak tylko śmieci. Dożywocie dla osiemnastolatka to mało. Szkoda pieniędzy podatników na takich nic niewartych darmozjadów. Zastrzyk, komora gazowa, a może od razu kulka w łeb. I nie mówcie mi o resocjalizacji dla takiego śmiecia. Ktoś, kto zadaje nożem ciosy osobie, która zwróciła uwagę tej pierwszej na jej złe zachowanie nie zasługuje na żadne ludzkie miłosierdzie.